Etyka reklamy

W reklamach jest wszystko – od środka na wzdęcia po najnowocześniejszy sprzęt elektroniczny. Czy to oznacza, że reklamować można w dowolny sposób i absolutnie każdy produkt? Stety albo niestety, aż tak kolorowo nie jest. Nad tym, co jest dopuszczalne, a co zupełnie nie do przyjęcia w reklamie czuwa organizacja Komisja Etyki Reklamy. To ona rozpatruje  wniesione skargi i wydaje opinie o reklamach. I tak na przykład w przypadku reklamy gumy Orbit, gdzie jeden z nastolatków zwraca się do drugiego „Dawaj kasę!”, KER wydała werdykt, że „naruszono w niej dobre obyczaje i zawiera treści zagrażające fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu dalszemu rozwojowi dzieci lub młodzieży”. Nie stwierdziła natomiast naruszenia żadnych standardów w przypadku reklamy Biedronki, w której rodzina przychodzi z psem na zakupy i zostawia psa pod sklepem, czy jednego ze spotu Lidla oskarżonego o wzywanie do marnowania jedzenia. Skargę do Komisji Etyki Reklamy może złożyć każdy, kto zauważy łamanie którejś z zasad jej tworzenia np. w przypadku reklam dla dzieci KER stoi na straży, by nie podawały błędnych informacji o cechach produktu, jego składzie, nie przemycały informacji, że posiadanie danego produktu decyduje o byciu lepszym, nie kwestionowały autorytetu dorosłych, a reklamy żywności dla dzieci do lat 12 nie były adresowane bezpośrednio do nich. Moc reklamy jest bardzo duża, dlatego jej treść nie może być dowolna. W niektórych krajach europejskich organizacje równorzędne KER wręcz zabroniły kierowania niektórych treści do najmłodszych odbiorców.